Anastrianna: eladrin swordmage(assault swordmage), poziom 2
Po dwóch dniach męczącej drogi w kierunku Cienistych Marchii bohaterowie znaleźli się przy granicach niegościnnego terenu zwanego Droaam. Z wiedzy Anastrianny wynikało, że jest to kraina zamieszkana głównie przez rozmaite potwory, z orkami i ogrami na czele. Droaam rządziły trzy potężne wiedźmy zwane Córami Sora Kell i bardzo dbały by nikt im tej władzy nie odebrał. Z drużyny jedynie Vael jako półork mógł uchodzić za miejscowego przez co podróż na przełaj Droaam stanęła pod znakiem zapytania. Ostatecznie drużyna postanowiła wkroczyć na ów wrogi teren, ale miała zamiar trzymać się z dala od głównych szlaków i unikać bycia dostrzeżonym. Wszystko szło by pięknie gdyby nie fakt, że podczas postoju w lesie usłyszeli jak wzdłuż drogi idącej w oddali przemieszcza się jakiś oddział. Becky, która zakradła się by wybadać sytuację, doniosła, że drogą poruszał się oddział zbrojnych orków i wiódł ze sobą dwójkę ludzi. Ludzie byli skrępowani i prowadzeni byli niczym zwierzęta na rzeź. Co gorsza orkowie kierowali się do niewielkiej kamiennej budowli w lesie, która to znajdowała się na drodze drużyny. Szybka narada zaowocowała podjęciem decyzji o próbie odbicia niewolników.
Bohaterowie nie kryjąc się ruszyli w kierunku kamiennego kompleksu. O dziwo udało im się dojść do samego wejścia bez alarmu ze strony orków. Ci najwyraźniej czuli się bardzo pewni siebie bo nie trzymali wart przy drzwiach i pierwszych wrogów bohaterowie napotkali zaskoczonych bezczelnością przybyszy. Trzech orków i 2 wielkie robaki, trzymane najwyraźniej jako zwierzęta domowe szybko padły pod atakiem drużyny. Niestety walka zaalarmowała orków w dalszych komnatach. Drużyna ruszyła do ataku na tuzin orków dowodzonych przez czarownika i berserkera. Tym razem walka nie była tak prosta jak poprzednia, bo jak zwykle okazało się, że ilość nie znaczy jakość. Większość orków stanowili niedoświadczeni wojownicy, którzy składali się od jednego ciosu(10 minionów ;-)) i ginęli z łatwością od ataków obszarowych Anastrianny. Po walce bohaterowie uwolnili niewolników, których widzieli gdy kryli się w lesie i kazali im czekać na siebie lub uciekać gdyby dostrzegli orków. Sami zaś ruszyli do dalszej części kompleksu. Czekał tam na nich rozwścieczony dowódca orków w asyście dwóch ochroniarzy. Orkowie ruszyli i już od pierwszych sekund starcia jasne było, że to spotkanie może być ostatnim dla drużyny. Dowódca był potwornie twardy, samemu udało mu się powalić Anastriannę oraz potężnym ciosem rozbić Vaelowi czaszkę. Co prawda Becky wraz z Fargrimem dali radę go zabić a potem wykończyć jego obstawę, ale gdy opadł bitewny kurz było już wiadomo, że zwycięstwo przepłacili śmiercią Vaela.
Półork został pochowany w lesie pod stertą kamieni po czym reszta drużyny postanowiła odprowadzić oswobodzonych ludzi do granic Droaam. Jeden z uratowanych zadeklarował, że z chęcią dołączy do drużyny skoro mają zamiar przebijać się przez ten niegościnny kraj, gdyż jak powiedział, pała rządzą zemsty na orkach, którzy pokonali go podstępem i wzięli w niewolę. Ów nieznajomy zwał się Jared Damaskinos i choć wydawał się podejrzany, bohaterowie postanowili przyłączyć go do swojej grupy. On zaś po usłyszeniu ich opowieści i celu podróży stwierdził, że nie dba o to gdzie i z kim, ale pragnie walczyć i zabijać wrogów…
