Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burnt Offerings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burnt Offerings. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 września 2012

RotR: Burnt Offerings #2

Dzisiaj od rana konturowaliśmy przygodę Burnt Offerings. Tym razem pogoda była piękna więc i grało się fajniej i zdjęcia wyszły wyraźniejsze. Postacie od poprzedniego spotkania nie uległy zmianie. Na koniec sesji po rozdaniu punktów doświadczenia awansowaliśmy wszyscy na 2 poziom.


W trakcie spaceru ulicami miasta do Valerosa podeszła młoda i bardzo ładna dziewczyna. Podobnie jak inni chciała poznać bohaterów a Valerosa poprosiła o pomoc w delikatnej sprawie. Nazywała się Shayliss i była córką właściciela jednego z okolicznych sklepów. Według jej słów po ataku goblinów jakiś stwór podobny do wielkiego szczura skrył się w sklepowej piwnicy. Bohaterowie zaoferowali, że wspólnie jej pomogą, ale jej reakcja na propozycję by wszyscy tam poszli dała im do zrozumienia, że to nie o potwora chodzi, a o samego Valerosa. Ten nie chcąc psuć zdania o sobie bardziej niż do tej pory, odmówił twierdząc, że pomoże tylko przyjaciółmi. Ezren co prawda wyraził chęć pomocy osobiście, ale spotkał się tylko z gniewnym prychnięciem i niewiasta odeszła solidnie obrażona.

Na rynku spotkali mężczyznę, którego widzieli dzień wcześniej walczącego dzielnie z goblinami, ramię w ramię ze strażą miejską. Ten widząc bohaterów podszedł do nich i przywitał się przedstawiając jako Aldern Foxglove, szlachcic z Magnimar. On również podziękował drużynie za pomoc w walce z goblinami oraz zaprosił wszystkich na polowanie w okolicznym lesie. Bohaterowie odmówili grzecznie towarzystwa, ale z chęcią przyjęli niewielką sakiewkę ze złotem na wypadek gdyby się rozmyślili i zechcieli dołączyć.

Pierwszy dzień rosnącej sławy upłynął bohaterom leniwie i bez groźnych sytuacji. Następnego dnia sprawy trochę się skomplikowały. Spacerującą po mieście Kyrę odnalazła kobieta trzymająca małe dziecko na ręku, a drugie, kilkuletniego chłopczyka za rękę. Dosłownie wpadła na kapłankę w biegu. Roztrzęsiona opowiedziała, że w ich domu jest potwór i chyba zaatakował jej męża. Kyra wbiegła do karczmy gdzie reszta drużyny kończyła właśnie śniadanie i wspólnie popędzili za kobietą. Po drodze Merisiel kazała jakiemuś chłopakowi wezwać straż miejską. Gdy dotarli do wskazanego domu zobaczyli szeroko otwarte drzwi. Ostrożnie weszli do środka, według słów malca potwór cały czas czyhał w szafie, w jego pokoju. Bohaterowie wkroczyli do pokoju i zobaczyli leżącego na podłodze mężczyznę z poderżniętym gardłem. Valeros końcem miecza otworzył szafę a z niej wprost na niego wyskoczył goblin o szalonym spojrzeniu. Stwór uzbrojony w jakąś prowizoryczną broń zranił wojownika i przez chwilę dominował w walce, ale po chwili skończył swój nędzny żywot z rapierem Merisiel przeszywającym jego klatkę piersiową.
Bohaterowie z trudem uspokoili zawodzącą po śmierci męża kobietę. Na miejsce przybyła straż miejska i zebrała zeznania. Nie dało się nic więcej zrobić więc bohaterowie(a w zasadzie Kyra…) przekazali kobiecie sakiewkę z większością pieniędzy, które dostali od Alderna Foxglove. Być może dzięki temu Serenrae spojrzy na nich kiedyś łaskawszym wzrokiem.

Kiedy podawali szczegóły zajścia straży miejskiej podszedł do nich miejscowy szeryf Hemlock i zaprosił na rozmowę do swojego biura. Na miejscu okazało się, że są tam także burmistrz Deverin i nieznana elfia kobieta, która została przedstawiona jako łowczyni Shalelu Andosana – „nieoficjalna” pomoc straży miejskiej. Shalelu wyjaśniła, że przybyła do Sandpointu gdyż zaobserwowała w okolicy wielkie poruszenie wśród miejscowych plemion goblinów. Pokrótce opowiedziała bohaterom o plemionach oraz ich siedzibach i wodzach. Według jej słów gobliny szykują coś większego niż ten rajd na Sandpoint i miasto musi pozostać czujne. Po tej rozmowie bohaterowie obiecali szeryfowi, że zostaną na miejscu i wrócili do karczmy na zasłużony obiad i odpoczynek. Tego samego dnia odbył się wreszcie punkt kulminacyjny festiwalu z poświęceniem świątyni i pokazem kolorowych motyli, w którym bohaterowie wzięli udział.

Następnego dnia miasto obiegła z rana wiadomość, że właścicielka najsłynniejszej w mieście karczmy – Zardzewiałego Smoka, Ameiko Kaijitsu zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Bohaterowie węsząc kolejny spisek goblinów poszli sprawdzić czy mogą jakoś pomóc. Na miejscu przywitała ich zmartwiona niziołka o imieniu Bethana, która pracowała w karczmie jako kucharka. Wyjaśniła, że jak zawsze rano zaczęła przygotowywać śniadanie dla gości, ale zdziwiła ją nieobecność Ameiko. Pukanie do pokoju nic nie dało więc weszła do środka i nie zastała tam właścicielki. Łóżko wyglądało jakby nikt w nim nie spał zaś na podłodze leżała zgnieciona kartka z dziwnym listem. Z listu wynikało, że ktoś zwracający się do Ameiko „siostro” prosi ją o spotkanie w hucie szkła na obrzeżach Sandpointu. Bethana uparcie twierdziła, że Ameiko nigdy by nie opuściła swoich obowiązków i niechybnie coś musiało się jej stać. Mając na uwadze słowa kucharki drużyna postanowiła przyjrzeć się bliżej hucie szkła.

Po odnalezieniu tego miejsca Merisiel zakradła się budynku i sprawdzając teren przemykała korytarzem aż zza jednych drzwi usłyszała podejrzane odgłosy. Bohaterowie podeszli bliżej i Valeros mocnym kopniakiem otworzył drzwi. W środku 4 gobliny pożywiały się na kilku trupach, zapewne tutejszych pracownikach. Korzystając z zaskoczenia Ezren rzucił na najbliższe gobliny czar oszałamiający. Jednemu jednak udało się uciec i zaczął gdzieś biec. Kyra i Merisiel rzuciły się za nim w pościg. W tym czasie Valeros i Ezren dobijali gobliny i po chwili ruszyli śladem dziewczyn.
Kyra i Merisiel dogoniły goblina i wpadły w pułapkę. Przeciwko nim stanęło łącznie 5 goblinów i uzbrojony mężczyzna, który na szczęście był bardziej zainteresowany ucieczką do piwnicy niż walką. Zanim przybyli z odsieczą Valeros i Ezren, Merisiel została trafiona i straciła przytomność.
Na szczęście Kyra szybko postawiła ją na nogi. W tej potyczce Kyra i Valeros także zostali ranni przez co po zabiciu goblinów Kyra uzdrowiła ostatnim czarem wojownika by mógł ruszyć śladem uciekającego mężczyzny. W piwnicy okazało się, że próbował uciec korytarzem taszcząc związaną niewiastę odpowiadającą opisowi Ameiko. Pierwszy dopadł do niego Ezren i desperacko potężnym ciosem laską roztrzaskał mu głowę.

Jak zwykle czasu na więcej zabrakło i ciąg dalszy nastąpi.

sobota, 22 września 2012

RotR: Burnt Offerings #1

Jakiś czas temu zrobiliśmy z drużyną rachunek sumienia. Wyszło nam, że mamy pozaczynane kilka różnych kampanii a czasu na grę coraz mniej. Postanowiliśmy więc zamknąć większość naszych gier i skupić się na dwóch konkretnych, w które wszyscy będą chcieli grać. Suma sumarum postanowiliśmy, że będziemy kontynuować sesje w Krainach gdzie mamy już dość zaawansowane postacie oraz w ramach odskoczni od 4e rozegramy jakąś konkretną kampanię w 3e. Na raport z kampanii 4e trzeba będzie poczekać, ostatnie 4 sesje opiszę w jednym długim raporcie. Tymczasem MG zarzucił pomysł rozegrania jednego z Adventure Paths od Paizo. Wybór padł na Rise of the Runelords uznawany za jeden z lepszych(z tych pod 3.5).

Tym razem nie tworzyliśmy po raz kolejny postaci, wykorzystaliśmy gotowe postacie przygotowane przez Paizo, dla których posiadam nawet odpowiednie kartonowe figurki. Mi trafił się wojownik Valeros. Jak zwykle ostatnio robiliśmy zdjęcia na sesji, ale było pochmurno przez co większość wyszła brzydko, rozmazana i niewyraźna.

Nasza drużyna prezentuje się następująco:

Kyra: pochodząca z bardzo daleka ludzka kapłanka Serenrae, samozwańcza przywódczyni drużyny. Oaza cierpliwości i zrozumienia dla swych niezbyt bogobojnych towarzyszy.

Merisiel: elfia łotrzyca, złodziejka, urocza ale pyskata i zabójcza jeśli zostanie sprowokowana. Poza typowymi dla złodzieja zainteresowaniami podziela część pasji Valerosa: złoto i alkohol.

Valeros: ludzki wojownik o twarzy zdobionej przez wielokrotnie łamany nos i kilka trwałych blizn. Lubi proste przyjemności: kobiety, złoto i alkohol. Walczy używając sprawnie dwóch mieczy.

Ezren: podstarzały ludzki czarodziej, który jeszcze do niedawna był kupcem. Na szczęście jest młody duchem i przebranżowienie przyszło mu bardzo łatwo. Jego laska do chodzenia to także niezła broń.

Bohaterowie przybyli do miasteczka Sandpoint zwabieni odbywającym się tam festiwalem, z okazji poświęcenia nowej świątyni Desny. Pojawili się w mieście w sam raz by wysłuchać słów burmistrza zapraszającego wszystkich do zabawy. Jedzenie i napitki podczas imprezy były za darmo, lub za niewielką opłatą więc bohaterowie o lekkich sakiewkach nie wybrzydzali zbytnio. Po kilku kolejkach piwa Valeros znalazł sobie wśród miejscowych kompanów do picia i wkręcił w zabawę resztę przyjaciół. Ezren od niewiasty żywo nim zainteresowanej(w końcu to potężny czarodziej!) dowiedział się, że wydarzeniem dnia ma być spektakl polegający na wypuszczeniu w niebo masy kolorowych motyli, które są symbolem Desny. Kyra i Merisiel starały się temperować pijackie zapędy męskiej części drużyny, ale dwie niewiasty przeciwko swoim kompanom wspieranym przez okolicznych imprezowiczów, nie mogły zbyt wiele zrobić.

Gdy nadszedł moment na przemówienie kapłana Desny - Ojca Zantusa, stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Ktoś krzyknął „pożar, domy płoną!” i tłum ruszył z miejsca by gasić lub pomagać. Jednocześnie nie wiadomo skąd na placu pojawiły się grupki goblinów, które przewracały stragany i straszyły konie oraz ludzi. Bohaterowie mimo lekkiego upojenia alkoholowego nie stracili głowy tak jak otoczenie i rzucili się do walki. Kyra ruszyła by powstrzymać dwa gobliny goniące jakąś kobietę a Valeros zaszarżował na najbliższego i potężnym cięciem pozbawił go głowy(pierwszy rzut na atak = 20). Na placu zaczęło pojawiać się więcej goblinów, na szczęście jedną z band Ezren wyeliminował czarem o nazwie Deszcz Kolorów. Z resztą poradzili sobie pozostali członkowie drużyny. Nim gobliny zaczarowane przez Ezrena się ocknęły zostały dobite przez rannych Valerosa i Merisiel.

Po walce nie było dane im odpocząć, gdyż jak się okazało straż miejska odpierała walecznie atak silnej grupy goblinów z wilczymi jeźdźcami na czele. Kyra na tyle na ile pozwalała jej łaska Serenrae uleczyła Merisiel na biegu i całą czwórką ruszyli na pomoc straży. Gobliny podczas rajdu podpaliły kilka domów i walka na ulicy była utrudniona przez dym oraz ochotników gaszących domostwa. Bohaterowie wsparci przez straż miejską wybili wreszcie wszystkie gobliny i ich wierzchowce do nogi.

Gdy pożary zostały ugaszone a gobliny albo martwe albo uciekające bohaterowie mogli wreszcie odpocząć w jednej z karczm Sandpointu. Rano gdy zeszli na śniadanie okazało się, że w karczmie znajduje więcej niż zazwyczaj o tej porze gości. Szybko wydało się, że większość przyszła tutaj by zobaczyć bohaterów poprzedniego dnia. Poświęcenie świątyni miało odbyć się dzień później gdyż poprzednie celebracje zostały przerwane przez atak. Miasto było bardziej czujne, ale nadal wesołe i bohaterowie ruszyli jego ulicami by zobaczyć jak prezentuje się po ataku. Nie dane im było przejść 100 kroków w spokoju gdyż ich imiona i osoby stały się już dobrze znane i co rusz ktoś przystawał by uścisnąć im rękę i czasami wręczyć niewielki podarek.

Na tym zakończyliśmy pierwszą sesję gdyż czas się kończył.
CDN.