Ostatnia sesja była krótka i burzliwa w swoim przebiegu. Gdy wznowiliśmy eksploracje podziemnych grobowców wywiązała się dyskusja nad sensownością łażenia po takim lochu. Zrobiliśmy głosowanie czy kontynuować tą przygodę czy zakończyć szybko i zacząć coś innego. Zdecydowana większość w tym MG była za zakończeniem Barrow of the Forgotten King więc po prostu w odpowiednim miejscu awansowaliśmy postacie na 4 poziom i rozegraliśmy walkę z dogonionym w końcu czarodziejem Xeronem. Udało nam się odbić z jego łap zaginioną dziewczynę i wraz z nią chwalebnie wróciliśmy do Kingsholm gdzie zostaliśmy przywitani jak prawdziwi bohaterowie.
Druga część sesji upłynęła na robieniu postaci do D&D 4e, gdyż nasz obecny MG wyraził chęć poprowadzenia tego systemu(i chwała mu za to). Gdy pisze te słowa jest już po pierwszej sesji Zapomnianych Krain 4e ale na raport trzeba będzie poczekać do wtorku.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Barrow of the Forgotten King #4 - Koniec
czwartek, 19 kwietnia 2012
Barrow of the Forgotten King #3
Po ostatniej sesji okazało się, że zebraliśmy dokładnie tyle punktów doświadczenia by awansować na 3 poziom. Dołączył do nas piąty gracz, który zdecydował się zagrać półogrem, rasą zaprezentowaną w podręczniku Savage Species. Jako, że półogr ma dostosowanie poziomu +1, Vardek zaczął grę jako drugopoziomowy wojownik. Z tego co zauważyliśmy to przy półogrzych bonusach do cech brak jednego poziomu względem reszty drużyny zupełnie nie przeszkadza. Sama przygoda, w którą gramy jest zwykłą labiryntówką i zarówno my gracze jak i MG chcemy ją skończyć względnie szybko. Po niej skonwertujemy się na Pathfindera i MG poprowadzi coś z przygód Paizo. Wzmocniona drużyna prezentuje się następująco:
Lidia: gnomia bardka, Neutralna Dobra
S 12 ZR 14 BD 14 INT 10 RZT 10 CHA 14
Kathleen: ludzka paladynka Pelora, Praworządna Dobra
S 16, ZR 10, BD 10, INT 10, RZT 12, CHA 14
Savril: elfi tropiciel, Chaotyczny Dobry
S 14, ZR 16, BD 10, INT 12, WIS 12, CHA 10
Belgar: krasnoludzki barbarzyńca, Chaotyczny Dobry
S 16, ZR 14, BD 14, INT 10, WIS 1O, CHA 8
Vardek: półogr wojownik, Neutralny Dobry
S 22, ZR 12, BD 16, INT 8, WIS 10, CHA 6Oględziny posągu króla na powierzchni nie przyniosły nic ciekawego, być może bohaterowie za słabo szukali. Obóz wokół niego był opuszczony zapewne od kilku dni i poza śmieciami nic w nim nie zostało. Poszukiwacze przygód zeszli z powrotem pod ziemię pionowym szybem, w trakcie schodzenia Kathleen niefortunnie spadła kilka metrów w dół i narobiła hałasu. Nie trzeba było długo czekać aż otworzyły się zamknięte drzwi, za którymi wcześniej bohaterowie słyszeli odgłosy ruszających się istot. Komitet powitalny składał się z zombie stworzonego z varaga oraz dwóch żywych varagów(bliskich krewnych orków). Dla drużyny grupa ta nie stanowiła zbyt wielkiego wyzwania i wkrótce wszyscy wrogowie leżeli martwi.
W komnacie bohaterowie natknęli się na skrępowanego olbrzyma, którego z początku wzięli za ogra. Ten po wyjęciu knebli blokujących mu usta wyjaśnił zupełnie ludzkim głosem, że nie jest ogrem a półogrem i został schwytany przez rabusi grobów i z tego co wie czekał go los niewolnika – podsłuchał, że wkrótce zostanie stracony i zamieniony w zombie. Vardek, bo tak się nazywał półogr, wyraził chęć przyłączenia się do drużyny, co dałoby mu szanse na zemstę. Po rozwiązaniu okazało się, że ma iście gigancią posturę i z łatwością posługuje się dwuręcznym młotem, którego normalny człowiek nie byłby w stanie unieść.
Wraz z nowym towarzyszem bohaterowie ruszyli dalej penetrować grobowce. Kierując się tropami zeszli do komnaty przez którą płynął szeroki kanał a jedyna drogą na drugą stronę był kamienny most. Gdy tylko postawili na nim stopy z wody wynurzył się wężowaty kształt przypominający żywiołaka. Istota nie była zainteresowana walką i Lidii udało się nawiązać z nią kontakt. Żywiołak wytłumaczył bohaterom, że przywołał go dawno temu czarodziej by strzegł tego miejsca. Niedawno zaś spokój krypt został zakłócony przez pojawienie się tajemniczego maga, który w towarzystwie hobgoblińskiego kapłana przemierzał to miejsce szukając czegoś w grobowcu. Tej dwójce towarzyszyła grupa wojowników różnych ras – żywiołak określał ich wszystkich jako „kundli” ale można było wywnioskować, że w skład ekspedycji wchodzili varagowie, ludzie, hobgobliny i inni. Nie wiedział niestety czy była wśród nich zaginiona dziewczyna, której przemienionych w zombie rodziców bohaterowie znaleźli przy wejściu. Poszukiwacze przygód obiecali żywiołakowi, że spróbują pozbyć się najeźdźców i przywrócą grobowcom spokój.
Wrogowie chyba spodziewali się, że ktoś będzie ich ścigał gdyż w holu prowadzącym do dalszych krypt czaił się szczurołak skrytobójca. Tym razem bohaterowie wzięli go żywcem i strasząc perspektywą połamania ciała przez półogra wydobyli z niego kilka informacji. Poznali imię sprawcy całego zamieszania, zwał się Xeron i według słów szczurołaka był silnym czarodziejem należącym do rasy yuan-ti. Od jeńca dowiedzieli się także, że w następnej komnacie czai się hobgobliński kapłan Krootad wraz z kilkoma nieumarłymi. Szczurołak zaoferował, że za darowanie życia wywabi dla drużyny kapłana, na co ta się zgodziła. Jak powiedział tak zrobił, kapłan wyszedł mu na spotkanie i został zaatakowany z pełną furią poszukiwaczy przygód. Nim zdążył przywołać szkielety z komnaty za nim leżał już z głową rozwaloną młotem Vardka. Wybicie szkieletów było tylko kwestią czasu. Szczurołak został wypuszczony zgodnie z obietnicą ale zapowiedziano mu, że jeśli jeszcze raz się na niego natkną to skończy z odrąbanym łbem. W komnacie gdzie stacjonował Krootad bohaterowie odkryli magiczną fontannę, której woda podziałała na nich niczym dobry odpoczynek. Potwierdziły się także słowa szczurołaka o Xeronie, z dokumentu jaki posiadał przy sobie hobgoblin wynikało, że Xeron bogatymi datkami w ukrytej świątyni Hextora wykupił sobie ochronę kapłana.
Okazało się, że podziemna struktura, w której znaleźli się bohaterowie jest znacznie większa niż wcześniej zakładali. Znaleźli się w wielkiej jaskini wypełnionej wodą, na której znajdowały się niewielkie wysepki. W tym miejscu poszukiwacze przygód zdecydowali się zawrócić do miasteczka by zdać raport z dotychczasowych poszukiwań i na szybko odnowić zapasy. Co prawda czas ich naglił jeśli chcieli odnaleźć dziewczynę żywą ale wiedzieli, że zmęczeni i pozbawieni zapasów będą łatwym celem dla ewentualnych wrogów. Przed powrotem na powierzchnię zbadali jeszcze jaskinię z wodą i stoczyli walkę z latającym wynaturzeniem, trochę tylko bardziej uciążliwym od komara.
Dalszy ciąg sesji upłynął na zakupach i odnawianiu zasobów, po tym zakończyliśmy sesję.
Cdn.
sobota, 14 kwietnia 2012
Barrow of the Forgotten King #2
Rozegraliśmy kolejną sesję, idzie nam to ślamazarnie bo nasi bohaterowie to póki co wymoczki na 2 poziomie doświadczenia i jako ludzie pracujący mamy niewiele czasu przez co sesje trwają z reguły 4,5 godziny. Ten czas i tak jest w dużej mierze przegadywany na rozmowy o RPG, filmach itp. Nie jest to nawet złe bo dzięki temu sesji będzie więcej i będziemy mogli pełniej rozegrać tą kampanię. Bohaterowie się nie zmienili, może na kolejnej sesji w niedzielę drużyna zyska nowego członka.
Lidia: gnomia bardka, Neutralna Dobra
S 12 ZR 14 BD 14 INT 10 RZT 10 CHA 14
Kathleen: ludzka paladynka Pelora, Praworządna Dobra
S 16, ZR 10, BD 10, INT 10, RZT 12, CHA 14
Savril: elfi tropiciel, Chaotyczny Dobry
S 14, ZR 16, BD 10, INT 12, WIS 12, CHA 10
Belgar: krasnoludzki barbarzyńca, Chaotyczny Dobry
S 16, ZR 14, BD 14, INT 10, WIS 1O, CHA 8Poszukiwacze przygód ruszyli w głąb grobowca. Jasne stało się dla nich, że zło, które dopadło zaginioną rodzinę kryło się gdzieś w jego głębi. W następnej, pustej krypcie znaleźli dwie pary drzwi, jedne otwarte niedawno jak ustalił Savril, drugie zaś zamknięte na głucho. Inskrypcje na zamkniętych drzwiach mówiły, że spoczywają za nimi szczątki Verduuna i Goli Mikolos, których Lidia znała z opowieści jako słynnych czarodziejów. Drużyna zastanawiała się czy jest sens otwierać ten grobowiec, w końcu jednak przeważył strach przed zostawianiem za sobą niezbadanego terenu skąd mogą nadejść wrogowie by zaatakować od tyłu.
Gdy Belgar i Kathleen wspólnym wysiłkiem otworzyli drzwi do krypty, wewnątrz dało się słyszeć jakieś poruszenie. Bohaterowie pewni kolejnego ataku nieumarłych nieźle się zdziwili gdy zaatakowały ich 4 małe konstrukty o napędzie zegarowym. Nie byli to zbyt wymagający wrogowie więc po chwili wszystkie leżały rozłupane na ziemi. W krypcie faktycznie spoczywały zwłoki dwojga czarodziejów sprzed lat, bohaterowie upewniwszy się, że są naprawdę martwi pozostawili ich w spokoju. Kathleen pobłogosławiła kryptę po czym ta została ponownie zamknięta.
W następna komnata, do której bohaterowie zeszli okazała pozornie ślepym zaułkiem. Na centralnej ścianie znajdował się namalowany z wielkim kunsztem obraz przedstawiający strasznego beholdera. Pod wizerunkiem stwora znajdowały się tajemnicze wersy układające się w zagadkę. Tropiciel stwierdził, że ktoś niedawno tutaj był ale nie sposób stwierdzić czy po prostu zniknął, czy też przeszedł gdzieś sobie tylko znanym tajnym przejściem. Nie pozostało nic innego jak samemu rozwiązać zagadkę mając nadzieję, że przyniesie ona jakieś wskazówki. Było to zadanie zdecydowanie zbyt trudne dla Belgara(który zresztą i tak nie umiał czytać) więc ciężar ten spadł na pozostałych poszukiwaczy przygód. Po dobrej godzinie zgadywania i kłótni udało się wreszcie rozwiązać zagadki i odnaleźć płytę podłogową, pod którą kryło się tajemne przejście do głębszych katakumb – prawdopodobnie nieznanych mieszkańcom Kingsholm.
Ktoś chyba spodziewał się, że bohaterowie zejdą głębiej, bo na starożytnej klatce schodowej po raz kolejny stanęli oko w oko z nieumarłymi. Tym razem drogę zagrodziły im dwa szkieletowate wilki oraz przerażające zombie stworzone z niedawno zabitego ogra. Walka ze względu na nieumarłego giganta była ciężka, ale bohaterom udało się ustawić w zwężeniu schodów przez co 3,5 metrowy stwór miał ograniczone pole manewru i po morderczej serii ataków udało się wysłać go ponownie w objęcia Wee Jas czy jakiegoś ogrowego bóstwa.
Po pokonaniu schodów poszukiwacze przygód znaleźli się w przedsionku większego kompleksu podziemnego od którego dzieliły ich solidne drzwi. Bohaterowie nie zważając na niebezpieczeństwo postanowili odpocząć w tym miejscu gdyż ostatnia walka mocno nadwyrężyła ich siły. Gdy troje na odpoczywało Savril po 3 godzinnej medytacji trzymał wartę, tak udało się odpocząć do niemal pełnej regeneracji sił.
Za drzwiami, które sforsowali głównie przy pomocy topora Belgara dostrzegli most sznurowy prowadzący przez pieczarę. Tylko bystry wzrok Savrila ocalił ich przed wpadnięciem w zasadzkę jaką był galaretowaty, niemal niewidzialny stwór czyhający na moście. Dzięki ostrzeżeniu elfa galareta została zniszczona bez narażania się na kontakt fizyczny z nią. Dalej w lochu bohaterowie odnaleźli komnatę z dwoma wyjściami, jedno prowadziło do niewielkiego pomieszczenia z pionowym szybem prowadzącym w górę, na powierzchnie, drugie było zamknięte i dało się za nim słyszeć odgłosy poruszających się istot.
Ponieważ Belgar i Savril potrafili się doskonale wspinać szybko wyszli na szybem na powierzchnię by się rozejrzeć. Gdy oni pieli się w górę Lidia i Kathleen zostały zaatakowane przez dławiciela, który pewnie tylko czekał w ciemnościach aż bohaterowie się rozdzielą. Paladynka szybko i cicho uśmierciła stwora nie wywołując przy tym istot czających się za drzwiami obok. Na górze elf i krasnolud wyszli na leśną polankę, na której znajdował się pomnik jakiegoś władcy stojący tu zapewne od stuleci. Wokół pomnika widać było ślady obozowiska rozbitego tu niedawno przez humanoidalne istoty. Gdy bardka i paladynka zaczęły wchodzić na górę by również przyjrzeć się posągowi dwójka bohaterów na powierzchni została zaatakowana przez dziwacznego ogara, którego ciało pokryte było magicznymi znakami. Stwór niemal rozerwał tropiciela na kawałki ale został wreszcie zatłuczony przez barbarzyńcę. Kathleen i Lidia połączyły wysiłki i wkrótce Savril ponownie stał na nogach uleczony ich magią.
wtorek, 10 kwietnia 2012
Barrow of the Forgotten King #1
Kampania w Planescape zakończyła się po 10 sesjach, nie dotrwałem z raportami do końca ale zakończenie wszystkim grającym się bardzo podobało. Jako iż nasz MG nie stracił ochoty na mistrzowanie postanowił poprowadzić nam kilka firmowych przygód w starym dobrym świecie Greyhawk. Mam zamiar tym razem dokumentować dokładniej sesje bo spodobało się to drużynie i MG. Zaczęliśmy na 2 poziomie bo tak zakładała przygoda, pierwszą z tej serii akurat znałem z własnego prowadzenia więc dostałem przykazanie by się nie odzywać w kluczowych sprawach. Wybrałem sobie idealną do tego postać krasnoludzkiego barbarzyńcy o bardzo dyskretnej urodzie i małym rozumku. Nowa drużyna to:
Lidia: gnomia bardka, Neutralna Dobra
S 12 ZR 14 BD 14 INT 10 RZT 10 CHA 14
Kathleen: ludzka paladynka Pelora, Praworządna Dobra
S 16, ZR 10, BD 10, INT 10, RZT 12, CHA 14
Savril: elfi tropiciel, Chaotyczny Dobry
S 14, ZR 16, BD 10, INT 12, WIS 12, CHA 10
Belgar: krasnoludzki barbarzyńca, Chaotyczny Dobry
S 16, ZR 14, BD 14, INT 10, WIS 1O, CHA 8Bohaterowie przybyli do Kingsholm na prośbę Kathleen, która to została wezwana do miasteczka przez panią kapitan straży o imieniu Mia. Jak się okazało Kathleen i Mia są siostrami, które nie widziały się od lat, od czasu gdy Kathleen opuściła rodzinne miasto i przyłączyła się do grupy poszukiwaczy przygód, z którą wędruje do tej pory. Po powitaniu sióstr zaproszono ich do karczmy „Pod Koroną i Kapustą” gdzie czekali na nich zdenerwowani mieszkańcy miasteczka. Wśród nich był karczmarz Ian Turbrand oraz miejscowy krasnoludzki kupiec Gran Stoutbrace oraz wielu innych, którzy przyszli zobaczyć poszukiwaczy przygód na żywo.
Kapitan Mia i Turbrand szybko wyjaśnili dlaczego zwracają się o pomoc do awanturników. Według ich opowieści jakiś czas temu na miejscowym cmentarzu zaginęła rodzina miejscowych – matka, ojciec i nastoletnia córka. Strażnicy, którzy udali się na ich poszukiwanie – dwoje zbrojnych, również przepadli bez śladu. Kingsholm posiada jedynie 9 strażników nie licząc pani kapitan, ta zadecydowała, że nie będzie posyłać kolejnych ludzi by przepadli i zostawiać miasteczka bez opieki. Zamiast tego posłała gońca by odnalazł Kathleen, która podobno była w okolicy z grupą poszukiwaczy przygód. Bardka Lidia wypytała dokładnie o wszelkie szczegóły dotyczące zaginionej rodziny oraz samego cmentarza. Mia wytłumaczyła bohaterom, że udali się na cmentarz by naszykować rodzinną kryptę na pogrzeb dziadka Gunnara. Cała rodzina: Morgan, Desiree i Tyra, była w Kingsholm znana i lubiana. Morgan posiada niewielką farmę pod miastem, na której mieszka z rodziną. Krypta, którą mieli naszykować na pogrzeb to w istocie sporych rozmiarów mauzoleum, w którym swoje nisze mają wszystkie bogatsze rodziny w mieście. Dość zaskakujące było, że zaginęli także strażnicy Dornal i Zeera, byli to doświadczeni zbrojni i jeśli ktoś mógł stawić czoła niebezpieczeństwu to właśnie oni. Rozmowy przeciągnęły się do wieczora więc bohaterowie postanowili odpocząć w karczmie i ruszyć na poszukiwanie z samego rana.
Po krótkim odpoczynku, tuż przed świtem drużyna opuściła karczmę i udała się w stronę cmentarza. Elfi tropiciel Savril po przekroczeniu jego bram zaczął badać teren i szybko odnalazł ślady zarówno rodziny, która zaginęła jak i strażników. Tuż przed mauzoleum znalazł ślady świadczące p tym, że ktoś zaczął uciekać w stronę grobowca goniony przez dwa zwierzęta. Gdy bohaterowie zbliżyli się do mauzoleum pojawili się sprawcy pościgu, dwa spore wilki oraz młody warg wyłoniły się jakby znikąd i kłapiąc paszczami rzuciły się na Lidię. Jeden z wilków przewrócił gnomkę a po chwili zginął przeszyty strzałami Savrila, drugi wilk i worg próbowały osaczyć Kathleen ale potężny cios topora Belgara zamienił worga w okrwawiony strzęp futra. Ostatni wilk atakujący paladynkę najpierw został ugodzony strzałą tropiciela a następnie dobity jej mieczem. Gdy wilki padły Kathleen uleczyła Lidię i poszukiwacze przygód wkroczyli do mauzoleum. Wewnątrz poza niszami z wieloma starymi zabalsamowanymi ciałami bohaterowie znaleźli schody w dół prowadzące do głębszych podziemi. Po zejściu nimi drużyna znalazła się w krypcie wyglądającej jakby niedawno ktoś ją złupił. Na podłodze komnaty leżała martwa kobieta i mężczyzna odpowiadający opisowi Desiree i Morgana. Gdy Kathleen zbliżyła się do nich ich członki poruszyły się i jako dwa zombie ruszyły na nią. Z nisz wyłoniły się także 3 szkielety uzbrojone w łuki i zaczęły strzelać. Bohateowie z początku mieli opory przez zabiciem zombie ale szybko zgodzili się, że nie mogą im już pomóc w żaden inny sposób. Lidia i Savril ostrzeliwali nieumarłych a Kathleen do spółki z Belgarem rozbijali ich ciała wręcz. Gdy ostatni szkielet padł ponownie martwy bohaterowie podleczyli swoje rany i zawinęli ciała zaginionych w znalezione całuny. Mając nadzieję na znalezienie żywej córki ruszyli dalej w głąb grobowca.
Z braku czasu na tym zakończyliśmy sesję, ciąg dalszy nastąpi.