środa, 18 listopada 2009

Robienie żetonów w domowym zaciszu - krótki kurs

Paladyn spytał się czy nie zrobiłbym tutoriala po robieniu żetonów do D&D. Jako, że mam chwilowo nadmiar czasu wolnego i sam nie wiem co z nim zrobić postanowiłem to zrealizować. Oto i szybki kurs - z góry przepraszam za ewentualne błędy i zapraszam do pytań choć starałem się wytłumaczyć moje metody dość jasno ;-)

Robienie żetonów do gier jest dość proste. Potrzebne są do tego 3 rzeczy:
Token Tool – darmowy programik oparty na Javie służący do kadrowania żetonów i dawania im ramek. Do pobrania za darmo ze strony http://rptools.net/
Program do rysowania Microsoft Paint – jestem laikiem w kwestii komputerów ale chyba posiada go każdy Windows.
Odpowiednia grafika – obrazek przedstawiający potwora/postać, które mają znajdować się na żetonie.

Zacznijmy od pomysłu – chcemy np. wykonać żetony przedstawiające drowy, najlepiej jest gdy wszystkie żetony z danego zestawu są oparte o ten sam styl malarski. Ja wybrałem ilustrację z okładki przygody-dodatku „Świątynia Drowów”. Wyszukiwarka obrazów google jest w tym przypadku naszym najlepszym przyjacielem. Staram się zawsze znaleźć możliwie duży obrazek, Token Tool posiada możliwość regulowania wielkości tła ale zbytnie powiększanie prowadzi do pikselozy na żetonie. Przy pomniejszaniu ten problem nie występuje.

Mamy więc nasz obrazek:

















Odpalamy TT i otwieramy sobie naszą ilustracje. Na pasku zadań TT wybieramy opcję Tool a potem Screen Capture. Skalujemy sobie ramkę tak by objęła interesujące nas postacie i wciskamy Enter. Można też przeciągnąć obraz na powierzchnie TT ale osobiście wole używać opcji screen capture – pozwala mi to np. na wyciąganie grafik z plików PDF.













W menu po prawej wybieramy interesująca nas ramkę dla żetonu. Kolorami można oznaczyć różne rodzaje jednostek np. czerwona dla magów, zielona dla typowych strikerów a niebieska dla kapłanów. Ja osobiście odradzam jednak okrągłe kolorowe obramowania, wycinanie ich z tektury to prawdziwy koszmar i zajmuje strasznie dużo czasu.

Następnie wpisujemy wartość wysokości i szerokości naszego żetonu. Dla skali przyjętej w D&D w edycjach 3+ polecam rozmiar 90 na 90 pikseli. Żetony w tych rozmiarach dobrze wyglądają na gridzie czy też Dungeon Tilesach. Dla dużych i większych potworów stosujemy wielokrotności liczby 90. rozmiar żetonu dla dużego giganta to więc 180 na 180 pikseli. Smoki mogą mieć rozmiary nawet 540 na 540 pikseli lub więcej.

Dalej jest już prosto kadrujemy sobie facjatę naszego drowa, pomniejszamy ewentualnie używając opcji oddalania i przybliżania(przydaje się pokrętło przy myszce). W prawym górnym rogu na bieżąco obserwujemy jak wygląda nasz żeton. Gdy już dobrze wykadrujemy wystarczy taki żeton zapisać – File w lewym górnym rogu i save token.













Aby nasze żetony rozmnożyć otwieramy Painta. Wielkośc obrazu ustawiamy sobie poprzez menu Obraz -> Atrybuty. Ja ustawiam 15 na 24 cm. W ten sposób wszystko mieści mi się ładnie na jednej stronie A4. Tło ustawiam sobie czarne(chyba każdy umie to zrobić). Następnie kopiuje obraz z moim żetonem i poleceniem Edycja-> Wklej wklejam sobie obrazek na ta kartę procedurę powtarzam tak długo jak długo mam miejsce. Wklejony obrazek przesuwam sobie na pozycję obok zostawiając cienki pasek czarnego tła miedzy żetonami – łatwiej później wycinać.













Na koniec drukujemy, podklejamy tekturką i wycinamy. Wykonanie zestawu żetonów to jakieś 45 minut przyjemnej pracy.

Jeszcze tylko szybki rzut żetonów wykonywanych razem z tym tutorialem:

Garść żetonów dla spragnionych


Nie mam czasu pisać na blogu, większość dnia spędzam w pracy a po już nie mam siły siedzieć przed komputerem. Ostatnio jednak dość intensywnie rpguje więc tworze pewne rzeczy na swoje potrzeby. Wczoraj przygotowywałem się do następnej niedzielnej sesji, co zaowocowało stworzeniem kilku "demonicznych" żetonów mających przedstawiać wrogów w następnej przygodzie(gracze na poziomie 6). Wszystkie grafiki na bazie, których robiłem żetony są autorstwa Wayne'a Reynolds'a niektóre to rysunki znane z D&D ale są także grafiki z Pathfindera i Magic: the Gathering. Jak zwykle wykonane przy pomocy token toola. Zmieniłem troche format, kwadratowe znacznie łatwiej się wycina. Miłego używania!

środa, 23 września 2009

Karnawał Blogowy cz4 - Ulubione realia

Dzisiaj pisane trochę na szybko bo praca i nauka goni ale później będę miał jeszcze mniej czasu, tak więc: moje ulubione realia.

Uwielbiam heroiczne światy, zawsze lubiłem fantasy pisane z rozmachem, bitwy z potworami i zdobywanie dawno zapomnianych skarbów. Heroic fantasy wiąże się z pewnym specyficznym postrzeganiem świata. Tutaj magowie zawsze są potężni a wojownicy noszą pancerze wyglądające jakby ważyły 100 kilogramów. Jeśli ktoś wciela się w złodzieja, to nie będzie on zwykłym ulicznikiem ale mistrzem w swoim fachu będącym w stanie okraść smoka gdy ten nie śpi. Barbarzyńcy pokroju Conana, koszący wrogów niczym zboże, druidzi zdolni do poruszenia całego lasu – tak właśnie prezentuje się mój ulubiony typ drużyn.

W takim świecie łatwo jest zbudować przygodę, wszak mało który bohater odmówi gdy usłyszy „potrzebujemy twojej pomocy”. Herosi z legend z reguły podejmują się wszelkich wyzwań i nie ma znaczenia czy zlecenie jest od króla czy od tajemniczego gościa w karczmie, liczy się tylko pieśń jaką o tych czynach napiszą bardowie.

Wyzwania mogą być bardzo różne, może chodzić o powstrzymanie zamachu na króla, obrona wioski przed armią potworów czy też klasyczne ubicie smoka lub zniszczenie „bardzo złego artefaktu”. Nawet dworska intryga nabiera dodatkowego smaczku gdy bierze w niej udział potężny czarodziej, który dosłownie wie wszystko. Jednocześnie staram się by w tym świecie, gdzie bohaterowie są wspaniali i potężni ich przeciwnicy zawsze byli co najmniej im równi i źli do szpiku gości. Pieśń chwały wszak brzmi znacznie lepiej gdy wiemy, że wklepaliśmy w deski samego króla piekieł.

Sam nie wiem czemu gdy mam do dyspozycji świat pełen magii i miejsc mogących być tłem dla epickich przygód to zwyczajnie nie mogę się powstrzymać przed tworzeniem fabuły na zasadzie „zagłada świata jest blisko, wiem, że przerywam wam picie piwa ale trzeba coś z tym zrobić! Heroic daje mi wspaniałe narzędzia do budowania świata, uwielbiam wizje pseudośredniowiecznych miast wypełnionych mieszanką kulturową wielu ras. Im bardziej te rasy egzotyczne tym lepiej, w moich światach nikogo nie dziwią skrzydlaci aasimarowie czy gwardziści - centaury. Mimo iż często marudzę, że nie lubię gdy drużyna wygląda jak postacie z Dragon Balla to często pozwalam na pewne przegięcia mechaniczne. Jeśli gracz chce grać jakimś potworkiem mechanicznym to proszę bardzo, pod warunkiem, że nie będzie to psuło zabawy innym uczestnikom gry. Z drugiej strony często mam problem z rozsądzeniem czy coś nie przekracza granic dobrego smaku nawet w heroicznej kampanii – ale to tylko taka dygresja ;-)

Heroic ma jeszcze jedną zaletę – bardzo łatwo wykorzystac w tej konwencji miejsca, postacie i potwory zaczerpnięte z książek czy gier. Jeśli podoba mi się przygoda na wielkim lodowcu to czemu nie miałby się on pojawić znikąd po środku pustyni? Przecież to świat magii a wytłumaczenie skąd się wziął już może być dobrym początkiem sagi godnej bohaterów. W takich realiach mogę sobie pozwolić na wszystko a im dziwniejsze będzie to co zrobię tym ciekawsze skutki może to przynieść na sesji.

czwartek, 27 sierpnia 2009

sobota, 22 sierpnia 2009

Karnawał Blogowy cz3. Niezapomniana sesja

Nie pamietam już, który to był rok, prawdopodobnie w okolicach 2003-2004. Na półkach sklepów ukazała się trzecia edycja D&D, która niezwłocznie zakupiłem w jednym z łodzkich empików. Skrzyknąłem drużynę, moich starych kumpli z, którymi dotychczas grałem w WFRP/AD&D/MERPa.

To był nasz „start” w 3 edycji. Jeszcze przed sesją upewniłem się, że każdy ma dostęp do Podręcznika Gracza i poprosiłem o koncepty postaci. Światem w którym rozgrywaliśmy pierwsze przygody był Greyhawk, bazowaliśmy na tym słynnym beznadziejnym podręczniku do niego wydanym przez WotC.

Gracze stanęli na wysokości zadania i przedstawili mi swoje postacie. Byli to:
Lananier: półelf tropiciel, ekspert łuku i karczemnych burd, chaotyczny dobry
Hektor: człowiek barbarzyńca, przedłużenie ogromnego miecza dwuręcznego, chaotyczny neutralny
Digrif Doomhammer: krasnolud tropiciel, obsługant dwóch krótkich mieczy, przaworządny dobry
Pączek Róży: elf druid(tak, wiem imię miał rozwalające…), niewiadomoco, chodził po lesie i tańczył, chciał biegać po śniegu jak Legolas, neutralny

Scenariusz, który poprowadziłem był dość luźno inspirowany scenariuszem gry Resident Evil ;). Gracze musieli tradycyjnie rozwiącac problem wioski – tym razem nękanej przez nieumarłych. Dokładnego biegu wydarzeń sobie nie przypominam ale w pamięci postały mi pewne sceny, zwłaszcza te, które wywarły na graczach największe wrażenie:

- niby pierwszy poziom ale gracze już na starcie czuli się jak bohaterowie. Nie było pytań „a co będziemy z tego mieli?”, ochoczo zgodzili się pomóc wieśniakom, jak przystało na herosów.

- mała dziewczynka, która zaginęła wraz z matką w lesie znajduje się na leśnej polance. Graczom wydaje się, że płacze nad zwłokami martwej matki. Dopiero gdy do niej podeszli okazało się, że ona również nie żyje i stała się małym upiorkiem a teraz pożywia się na zwłokach matki. Gracze byli tak zszokowani, że nie wiedzieli czy ją klepać czy ratować.

- na poczatku odpowiedzialnego za ten chaos kapłana poprostu pojmali i mieli mu darować życie jednak gdy okazało się, że tych zainfekowanych nie da się juz uratować druzyna wykonała na nim z zimna krwią egzekucję poprzedzoną kłótnią o prawo do wymierzania sprawiedliwości w ten sposób.

- walka z zombiakami ze zwłok porwanych z wioski noworodków, trauma jak po obejrzeniu noworodka na suficie z Trainspotting. Po raz kolejny zanim zaczęli je rozbijać zastanawiali się czy to słuszne i etyczne.

- zapędzenie zainfekowanych, którzy błyskawicznie stawali się nieumarłymi do stodoły i podpalenie jej. Albo my albo oni, nie uratujemy ich już więc trzeba ich poświęcić.

Sesja zakończyła się walką z dziesiątkami nieumarłych. Noc, cała wieś płonie, część graczy, resztki zdrowych ludzi uciekają przez umarłymi roznoszącymi zarazę, a gracze starają się ratować niedobitków i swoje tyłki przy okazji. Sceny jak nocny najazd dzikusów w 13 Wojowniku. Po wszystkim przyszedł deszcz. Nad ranem okazało się, że wygrali wojnę o życie, styrani, zmęczeni i wdzięczni za możliwość obejrzenia wschodu słońca.

Przygoda była mroczna, było w niej wiele zła i makabry ale do tej pory widzę tych 4 bohaterów toczących nierówną walkę na polu bitwy oświetlanym łunami pożarów.

czwartek, 18 czerwca 2009

WOTC zaczyna polować na graczy

Komentarz chyba jest zbędny, zaczęło się: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,38806,wiadomosc.html

środa, 17 czerwca 2009

Przyszłość D20 TM

Jak widzę przyszłość RPG:
Większość gier będzie zmierzała do nowej mody wyznaczonej przez D&D 4e, powrócą figurki, gridy, dungeon tilesy. Figurki przeżyją swój renesans, być może pojawi się jakaś firma produkująca tanie miniaturki do gier fantasy wyglądem nie odbiegające od współczesnych standardów.

Na rynku przetrwają tylko silne marki – D&D, WFRP itp. Reszta odejdzie w niebyt albo będzie miała nielicznych fanów pogrywających co jakiś czas i wspominających stare dobre czasy. Tak teraz dzieje się np. z Kryształami Czasu czy MERPem. Co jakiś czas będzie ukazywał się nowy RPG ale będzie tylko ciekawostką na 1-5 lat. Niektóre gry będą wiecznie żywe, np. Earthdawn, który choć mało popularny konsekwentnie jest obecny na rynku od dość dawna.

Myślę, że komputery nie zapanują nad RPGami. Mimo pewnych zalet nadal używanie laptopa podczas sesji jest dość niewygodne, no może poza idealnie wyreżyserowanymi sesjami na potrzeby reklam D&D 4e. Z drugiej strony jestem zwolennikiem różnych narzędzi do gry przez Internet, np. gotowych map z gridem gdzie MG może łatwo umieścić swoją drużynę. Sesje przez GG, czat czy skype to już nie jest widmo przyszłości tylko rzeczywistość, to się chyba nie zmieni.

W przyszłości pojawi się pewnie więcej darmowych materiałów do gier, ich poziom już teraz jest wysoki a co jakiś czas ukazują się nowe rzeczy, często bardzo grywalne i świetnie wykonane.

Polski rynek RPG widzę w czarnych barwach, niby mamy w co pograć a i tak większość gra w nowinki z zachodu, tak jest teraz i zapewne tak będzie za parę lat. Chyba, że wydamy własne D&D lub jego odpowiednik, ale takie rzeczy to tylko w Erze i w bajkach.

„Zaawansowany” gracz przestanie być kojarzony z kimś kto grał w D&D a teraz gra w WoD, w przyszłości będzie to zapewne taki, który ma dużo figurek, tilesów, i kostek ;)